Dwudziestolatek.pl

#Finanse #Przyszłość #Emerytura

Finansowy lifestyle w życiu codziennym

Raport Leona: Kwiecień i maj 2014

Obiecałem, że wkrótce pojawi się podsumowanie dwóch miesięcy i słowa dotrzymuję. W dzisiejszym raporcie zapoznasz się z raportem z dwóch miesięcy (kwietnia i maja). Spowodowane jest to głównie tym, że pogubiłem się nieco w kwietniu, a potem nie miałem już możliwości czasowych, aby „ogarnąć” ten problem od nowa. Stąd też data publikacji raportu jest taka a nie inna.

Ogólnie mówiąc, moje miesięczne koszta zmalały znacząco. Można powiedzieć, że jest trend spadkowy, który w dalszym ciągu się utrzymuje. Przypomnę tylko, że od pierwszego marca sukcesywnie spisuję i publikuję na blogu informacje o kosztach poniesionych przez moją osobę. Mieszkam z rodzicami, więc kosztu wynajmu mieszkania/pokoju nie ponoszę. Mam o tyle dobrze, że nie muszę się martwić, gdzie spędzić kolejną letnią noc 🙂

Dodatkowo cieszę się, że znam już poniekąd swoje potrzeby finansowe każdego miesiąca. Wydaje mi się również, że wiem, jaką kwotę muszę posiadać, gdybym nagle stracił z jakiegoś powodu źródło utrzymania. Jest to tak zwana poduszka finansowa, która w razie potrzeby uratuje mi tyłek. Polecam także Tobie zasmakowania tego uczucia, że masz swoje finanse pod kontrolą – jest to bardzo ważne i ja zdałem sobie ostatnio z tego sprawę.

Wydatki poniesione w kwietniu 2014

wydatki-leona-kwiecien-2014

Widać spadek kosztów miesięcznych, co mnie bardzo cieszy. Każda dodatkowa stówka w portfelu sprawia, że staje się on coraz większy, co jest super sprawą. Zapraszam także do zapoznania się z kosztorysem w maju.

Wydatki poniesione w maju 2014

wydatki-leona-maj-2014W podsumowaniu marca pisałem o tym, że chciałbym znacząco wyeliminować słodycze ze swojego życia. Postanowiłem zmienić coś w swoim życiu i po raz kolejny przejść na dietę. Udało mi się w 3 tygodnie schudnąć sporo kilogramów, więc i przy okazji rachunek za słodycze stał się ciut mniejszy. Nie zamierzam słodyczy całkowicie zredukować, ale w sposób taki, który umożliwi mi skuteczne spalanie tkanki tłuszczowej. Obecnie stosuję dietę slow carb, więc mam jeden dzień w tygodniu, w którym mogę sobie pozwolić na dosłownie wszystko. Korzystam więc do woli z tego dobrodziejstwa 🙂

3 miesiące blogowania za mną…

Bardzo się cieszę, że rozpocząłem w miarę regularne pisanie bloga. Jest to fajna sprawa – zdobyłem już mniejsze lub większe grono czytelników (i czytelniczek :), którzy chętnie komentują moje publikacje. Jest mi z tego powodu bardzo miło i liczę na to, że dalsze treści, które będą wychodziły z moich rąk, będą równie dobre na tyle, aby mogły się tam pojawiać konstruktywne i dające niekiedy do myślenia komentarze.

Jeśli posiadasz swój blog i również starasz się pisać podsumowania to zostaw proszę link do niego w komentarzu. Z chęcią zapoznam się z nim. Myślę, że inni czytelnicy także będą zainteresowani.

important-98442_150Zapraszam Ciebie do polubienia mojego fanpage (likebox znajdziesz w menu po prawej strony). Jeśli spodobał Ci się mój artykuł, kliknij przycisk lubię to – dostarcza mi to ogromnej motywacji do dalszego regularnego pisania bloga Dwudziestolatek.pl 🙂 Możesz się także odwdzięczyć i zapisać na mój newsletter – dzięki temu dostaniesz zawsze informacje o nowych publikacjach z mojej strony.

Komentarze do artykułu

  1. Gratulacje, jeśli chodzi o malejące koszty! 🙂 Plus, na prawdę podziwiam za wydawanie tak małej ilości „na mieście” oraz na alkohol, jak na 20- parę lat! Też robię takie zestawienie kosztów i przychodów w miesiącu, ale mi niestety wychodzi trochę więcej, a najwięcej właśnie na te dwie rzeczy, choć ostatnio z miesiąca na miesiąc jest lepiej. 🙂
    Życzę dalszych sukcesów w oszczędzaniu i odchudzaniu! 🙂
    Pozdrawiam 🙂

    • Leon

      4 czerwca 2014 o 08:38

      Agnieszko,

      Staram się ograniczać, bo wiem doskonale, że jedzenie na mieście to tak czy inaczej fast food. Zdecydowanie wolę przygotować coś pysznego w domu, choć wiadomo, że nie zawsze jest to możliwe 😉

      Dziękuję Ci serdecznie i również życzę wytrwałości w tworzeniu własnych zestawień 🙂

      Leon.

  2. Leon gratuluje wyników i wytrwałości w pisaniu. Trzy miesiące to chyba moment krytyczny 🙂

    Co do podsumowania to moje już widziałeś, ale chętnie odeślę Cię do wpisu o oszczędzaniu na diecie, bo widzę, że odchudzanie odbija się na Twoim budżecie 😉

    • Leon

      4 czerwca 2014 o 08:40

      Cześć Gosiu,

      Mówisz, że trzy miesiące, a potem już z górki? 🙂

      Podsumowanie widziałem, dosyć szczegółowe. Bardzo dziękuję za wpis o diecie – zapoznam się z nim w wolnej chwili.

      Leon.

  3. Świetnie, że udaje Ci się wyeliminować słodycze, no i jedzenie na mieście – dwa razy 0 zł, to super wynik! Sporo na transport miejski – to jakiś bilet miesięczny czy inna forma transportu? I w jakim jesteś mieście? W Łodzi o ile pamiętam studenci mogą mieć miesięczny nieco taniej.

    • Leon

      4 czerwca 2014 o 08:42

      Agnieszko,

      Jeśli chodzi o transport to jest to w sumie podmiejski + miejski (autobusy). Dojeżdżam do biura kilka razy w tygodniu (2-3), a jedna taka wyprawa kosztuje mnie ~13 zł.
      Posiadam biuro w Szczecinie. Z miłą chęcią zakupiłbym bilet studencki, aczkolwiek nie jestem już od ponad 18 miesięcy studentem 🙂

      Leon.

      • No widzisz Leon, ja też myślałam, że jesteś studentem 😛 bo adres bloga zakłada, że raczej znacznie Ci bliżej do tej dwudziestki niż trzydziestki 😀

        Pozdrawiam i gratuluję ograniczenia słodyczy 🙂

      • Leon

        8 czerwca 2014 o 12:50

        Magdo,

        Udało mi się studiować przez „aż” 3 miesiące Informatykę i Ekonometrię, ale porzuciłem studia. 🙂
        Nazwę bloga interpretuję jako coś w stylu „po dwudziestce” 😀

        Dziękuję za miłe słowa 🙂

        Leon.

      • W temacie zniżki studenckiej przypomniał mi się fajny patent. Po obronie mgr potrzebowałam jeszcze mieć przez jakiś czas status studenta (tego wymagał pracodawca, który nie chciał dać mi umowy o pracę tylko zlecenie). Poszłam więc do… szkoły policealnej (konkretnie do Żaka). Nauka tam jest bezpłatna, zapisujesz się, przynosisz papiery, dostajesz legitymację. Przez pół roku jesteś na liście słuchaczy, a potem Cię skreślają, jeśli nie zaliczyłeś semestru. Ale przez te pół roku możesz korzystać ze zniżek studenckich na legitymację z Żaka 🙂 Potem można zapisać się na inny kierunek i operację powtórzyć :)) Oczywiście tylko do ukończenia 26. roku życia, choć może coś się zmieniło i później zniżka np. na bilety też obowiązuje.

      • Leon

        10 czerwca 2014 o 08:14

        Agnieszko,

        Patent super 🙂 Sam kiedyś z niego korzystałem przez około trzy miesiące, ale w nieco innym przypadku.
        Dostałem legitymację studencką bodajże ważną do kwietnia 2013, a studiować przestałem w grudniu 2012. Jak się domyślasz, nie zrezygnowałem od razu z bycia studentem, a jedynie czekałem, aż Uniwerek zrobi to za mnie 🙂

        Dzięki tej akcji byłem do przodu o kilkaset złotych, ponieważ jeździłem wtedy przeważnie autobusami 🙂

        Leon.

      • W Łodzi aby mieć zniżkę to w szkole policealnej trzeba mieć do 24 lat. 26 lat jest dla studentów 😀 Korzystałem z tej zniżki od 21 roku (wtedy zapisałem się do szkoły policealnej), no ale w 24 urodziny dowiedziałem się, że już nie mam zniżki 🙁

  4. Świetne zestawienie, gratuluję cięcia kosztów.

    Wydaje mi się że teraz najłatwiej byłoby uciąć koszty na… wodę mineralną. Przy tych wydatkach na mc. opłacałoby Ci cię kupić jakiś tani filtr i dzięki piciu „kranówki” taka inwestycja szybko by się zwróciła.

    Poza tym – transport miejski i samochód. To spory procent twoich wydatków, na pewno da się coś przyciąć. Gdybyś do tego dodał wartość samochodu rozłożoną przez czas użytkowania, może wyszło by na to że bardziej opłaca się 100% korzystanie z komunikacji miejskiej? A może właśnie samochód jest bardziej optymalnym środkiem transportu?

    W moim przypadku najbardziej efektywnym środkiem transportu jest skuter, tyle że takiego nie posiadam 😀 Niskie zużycie paliwa, doskonała mobilność w zakorkowanym mieście a do tego zdolność dojazdu tam, gdzie autobusem nie jest to możliwe. Normalnie same zalety 🙂

    Co do mięsa – pobieżnie przeczytałem co nieco o diecie slow carb i nie znalazłem informacji na temat różnych potraw „zastępczych” dla mięsa. Choćby kotlety sojowe – jeżeli Twoja dieta takowe dopuszcza – kosztują 2,50zł za paczkę, którą zapełniam całą patelnię. Przygotowanie to mniej niż 15 min. Do takiej porcji nie przygotowuję niczego, bo jest niesamowicie sycąca. Oczywiście nie mówię że masz cały czas jeść soję, ale gdyby zastąpić ją choć jeden mięsny posiłek w tygodniu…
    Pomijając koszty, soja jest zdrowa (brak tłuszczów zwierzęcych), a jedząc ją nie przyczyniamy się do śmierci niewinnych zwierząt – ten argument do mnie bardzo przemawia. Choć całkowicie z mięsa nie rezygnuję, udało mi się je ograniczyć.

    Pozdrawiam,
    Dawid

    • Leon

      5 czerwca 2014 o 08:58

      Dawidzie,

      Wielkie dzięki za tak obszerny komentarz.
      Masz rację – będę musiał się zastanowić nad tym, aby zredukować koszta na wodę mineralną.

      Nie posiadam samochodu (pisałem o tym kilka wpisów temu), więc jeśli tankuję samochód to nie swój, a czasami jest tak, że po prostu jedziemy gdzieś większą ekipą to jest to „zrzutka” na paliwo. U mnie najbardziej opłacalny transport to autobus i rower, aczkolwiek rowerem nie będę śmigał 27 km w jedną stronę 🙂

      Dieta slow carb kiedyś uratowała mi tyłek, udało mi się zrzucić 10 kg „na czysto”, a obecnie podczas drugiej próby, od dnia 28.04.2014 zrzuciłem 7,8 kg. Jeszcze jakieś 18 przede mną. Niestety, ale zapuściłem się i w szczytowym momencie ważyłem 116kg, co przy 188cm nie widać, aczkolwiek trochę źle się z tym czuję. Prowadzę dokładne zestawienie diety (posiłki, waga codzienna), więc być może kiedyś powstanie wpis na ten temat na łamach Dwudziestolatka.

      Kotletów sojowych nie lubię, więc jestem skazany na normalne mięso. 🙂 Wiesz… Pieniądze nie są aż takie ważne w tej diecie. Nie chcę wyjść na rozrzutnego, aczkolwiek na diecie nie oszczędzam.

      Dziękuję raz jeszcze za taki konkretny komentarz z Twojej strony.

      Pozdrawiam,
      Leon.

  5. Widzę coraz mniej, oby tak dalej 🙂 Ja wszelkie wydatki notuję w notesie, a na blogu jedynie publikuję raport z zarobków i statystyki. Choć chcę go w następnym miesiącu bardziej rozbudować i dołożyć więcej rzeczy.

  6. A gdzie są koszty mieszkania? Czy mieszkasz z rodzicami i sam sobie kupujesz jedzenie?

    • Leon

      19 czerwca 2014 o 10:51

      Cześć Mateusz,

      Jeśli chodzi o koszta związane z mieszkaniem to mieszkam jeszcze z rodzicami.
      Co do jedzenia to budżet na to mamy wspólny.

  7. Cześć
    Trafiłam na Twojego bloga poprzez komentarz na blogu Biznesowe Info Agnieszki Wyrzykowskiej.
    Jeśli można, przyłączę się do komentarza o wodzie mineralnej – w skali miesiąca to może nie jest dużo, ale wydaje się być rzeczywiście „mocną” pozycją w Twoim budżecie.
    Jako rozwiązanie sprawdziłby się dzbanek z filtrem typu Brita lub filtr nakładany na kran (to jest dość szpetne, ale wygodniejsze). Ale jest jeszcze bardzo proste i mocno tnące koszt rozwiązanie, które podpatrzyłam w przedszkolu mojej córy. Otóż kupują wodę w takich dużych baniakach jak do dystrybutora (chyba 8-litrowe), ale zamiast sporego urządzenia i gimnastykowania się z odwracaniem butelki mają taką pompkę, którą wkręcają zamiast nakrętki. Koszt pompki na Allegro od 8.99 do 24.00 (szukałam po haśle „pompka do wody mineralnej”). Stoi taki „dystrybutor” w domu, łatwo nalać sobie wody, bez problemu można nalać także do butelki i zabrać ze sobą. Może się przyda 🙂

    • Leon

      1 lipca 2014 o 08:26

      Cześć Diana,

      Bardzo mi miło, że zdecydowałaś się na komentarz. Co do wody to rzeczywiście jest to moja słabość finansowa – czas to zmienić. Myślałem także o kupnie butelki plastikowej z wbudowanym filtrem, ale jeszcze decyzja nie została podjęta.

      Leon.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.
Dodatkowo gwarantuję zero spamu.

*

Przeczytaj inne:
Raport Leona: Marzec 2014

Nadszedł ten czas, gdy należy podsumować pierwszy miesiąc działalności bloga. Robię to dopiero teraz, ponieważ przyznam się szczerze, że praca pochłonęła mnie doszczętnie... Chciałbym Was bardzo przeprosić z tego miejsca - oby takie wydarzenia nie miały już miejsca. Głównym powodem, który spowodował, że raport pojawia się teraz jest fakt, że...

Zamknij