Dwudziestolatek.pl

#Finanse #Przyszłość #Emerytura

Finansowy lifestyle w życiu codziennym

Zrezygnował z dobrze płatnej pracy i ruszył z przyjaciółmi na… Filipiny

Ostatni wywiad na moim blogu z Agnieszką Wyrzykowską pokazał mi, że wywiady są cool i warto publikować je na blogu Dwudziestolatek.pl. Postanowiłem więc, że w miarę regularnie (o ile nic mi planów nie pokrzyżuje) będę kontaktował się z blogerami i tworzył z nimi świetne wywiady. Przedstawiam Ci wywiad z autorem bloga BreakDaCycle.com, który kilka lat temu spakował swoje walizki i wyruszył w poszukiwaniu ciszy i spokoju. Dziś jest kochającym ojcem i mężem pięknej kobiety, którą poznał w nowym miejscu zamieszkania, czyli na Filipinach. Zapraszam Cię serdecznie do lektury, którą przygotowałem wspólnie z Michałem specjalnie dla Ciebie.

Leon: Bardzo się cieszę, że zdecydowałeś się porozmawiać ze mną na temat Twojego projektu breakdacycle.com. Osoby, które czytają mój blog interesują się zarabianiem przez Internet, finansami osobistymi i niezależnością finansową, więc mogą poniekąd kojarzyć Twój BDC. Czy możesz powiedzieć coś o sobie? Czym się zajmowałeś w Polsce przed wyjazdem do raju?

Michał: Na wstępie chciałbym również podziękować Tobie za zaproszenie w celu udzielenia wywiadu oraz chciałbym pozdrowić Wszystkich czytelników twojego bloga. Nie będę dłużej się rozpisywać i przechodzimy do wywiadu.

Moje całe dotychczasowe życie związane było z turystyką. Kiedy byłem jeszcze mały zwiedzałem zakątki europy z moimi rodzicami. Później po skończeniu szkoły średniej poszedłem na studia turystyczne i podczas tego okresu starałem się jak najwięcej samodzielnie podróżować. Po skończeniu wyższej szkoły zacząłem pracować w branży turystycznej i wtedy dopiero poczułem prawdziwy smak przygód związanych z podróżowaniem. Pracowałem w wielu różnych firmach, później byłem przewodnikiem turystycznym. Podczas tego okresu zwiedziłem prawie całą Europę. Więc pomysł z wyjazdem gdzieś na dłużej w egzotyczny zakątek naszej planety rodził się już u mnie od dłuższego czasu. Ostatnia praca w jakiej byłem przed wyjazdem na Filipiny dawała mi naprawdę duża frajdę, nie narzekałem na zarobki, miałem swoje mieszkanie i samochód. Generalnie wszystko było ok, ale cały czas coś mi wewnątrz mówiło, że to nie jest moje miejsce i czułem potrzebę zrobienia czegoś innego. W pewnym momencie postanowiłem podjąć decyzję rzucenia tego wszystkiego i wyjechania w jakieś tropikalne miejsce i  spróbowania żyć inaczej. Tak zaczęła się moja przygoda z Filipinami.

Z tego co widziałem na blogu, na Filipiny nie wybrałeś się sam?

Zgadza się. Na samym początku przyjechaliśmy tutaj w trzy osoby, wiesz w grupie zawsze raźniej. Również razem było nam łatwiej podejmować różne decyzje związane z rzuceniem pracy, organizacją wyjazdu itp. Jeszcze przed podróżą czy już nawet na miejscu zawsze robiliśmy „burzę mózgów” która nam pomagała w dalszych naszych działaniach.

Dlaczego Filipiny, a nie inny egzotyczny kraj? Przecież wszyscy emigrują za lepszą pracą i poziomem życia!

Po pierwsze wybór Filipin był tak naprawdę przypadkowy. Braliśmy pod uwagę wiele różnych kierunków, począwszy od Bieszczad, Ameryki Południowej po Tajlandię. W pewnym momencie zadzwonił do mnie mój przyjaciel i powiedział: „Grochu, a może Filipiny. Kraina siedmiu tysięcy wysp, piękne plaże, palmy, tanio, katolicy, urzędowy język angielski i do tego wszystkiego najważniejszy chyba argument, że miejsce jeszcze nie tak zjedzone przez typową turystykę”.

Po drugie chciałem spróbować czegoś innego, znaleźć sposób na inne życie jakie dotychczas prowadziłem. Wiesz, mam na myśli praca od poniedziałku do piątku i aż tak do emerytury, jeżeli w ogóle  bym dotrwał do tego momentu przy tej prędkości życia. Moim marzeniem było powrócić do natury, żyć w niej i z nią. Moim zdaniem nie ma wielkiej różnicy czy mieszkasz i pracujesz na przykład w Paryżu, Londynie czy w Nowym Yorku. Oczywiście może być lepsza pensja i lepszy standard życia ale to mnie nie kręci. Sam przez pewien czas pracowałem i mieszkałem w Anglii i mniej więcej wiem jak to wygląda. Po prostu chodziło mi o coś innego, nowego, żeby móc przeżyć przygodę życia.

Na Filipinach mieszkasz już kilka lat. Czy nie żałujesz swojej decyzji? W końcu tam poznałeś swoją przyszłą żonę – dobrze mówię?

Na Filipinach mieszkam już prawię pięć lat i do tej pory nie żałuje ani sekundy którą tutaj spędziłem. Wychodzę z założenia, że wolę żałować rzeczy które zrobiłem niż żałować rzeczy których nie zrobiłem. Na chwile obecną spełniłem wszystkie swoje marzenia oraz wierzę, że przypadków nie ma. Chodzi mi o to, że właśnie tutaj poznałem swoją żonę i tutaj urodziła się moja córeczka. Żyjąc na Filipinach tak naprawdę krótki czas przeżyłem tyle niesamowitych przygód, poznałem setki niesamowitych ludzi, poznałem kompletnie nową kulturę. W jakimś stopniu byłem rybakiem, zbudowałem od podstaw swój dom, zacząłem uprawiać warzywa, miałem bliską styczność z miejscowymi szamanami, przeżyłem największy na świecie tajfun, nauczyłem leczyć siebie oraz moją rodzinę medycyną naturalną.
W ciągu paru lat w moim życiu zaistniało tyle magicznych, niesamowitych rzeczy, że nie wiem czy żyjąc w Polsce coś takiego przydarzyłoby się w ciągu np. dziesięciu lat.

Jaki jest podstawowy sposób na zarabianie pieniędzy na Filipinach? Króluje połów ryb czy inne lokalne biznesy?

Ciężkie pytanie, które często jest mi zadawane i do tej pory nie mam konkretnej odpowiedzi na nie. Powiedzmy sobie szczerze, że tutaj po prostu jest bieda i ciężko jest coś zarobić. Kolejną kwestią jest to czy żyjesz w dużym mieście czy na prowincji.

Przeciętna pensja tubylca to około 100$ miesięcznie, więc ta liczba mówi sama za siebie. W związku z tym już od razu widać, że to nie jest dobre miejsce na robienie interesów. Chcąc żyć tutaj, najlepszym wyjściem dla nas białych jest mieć jakiś stały dochód z Polski, nawet niewielki. Jeżeli chodzi o mnie to na samym początku żyłem z wynajmu mojego mieszkania w Polsce. W momencie gdy na świat przyszła moja córeczka postanowiłem sprzedać mieszkanie i wybudować tutaj dom. Wtedy zaczął się lekki problem ponieważ skończył się mój miesięczny dopływ gotówki z wynajmu i trzeba było zacząć jakoś zarabiać. Na początku prowadziłem tutaj lokalny mały sklepik ale niestety to nie wypaliło. Później zbudowaliśmy razem z teściem łódkę rybacką i miałem nadzieje, że to nam przyniesie jakiś dochód.

Niestety sprawa z połowem ryb wygląda tak, że czasami nie ma się szczęścia lub nie ma ryby i teraz patrząc z perspektywy czasu branie pod uwagę połowu ryb jako głównego dopływu pieniędzy to jest raczej zły pomysł. Na chwile obecną moja łódka dostarcza nam po prostu świeże ryby na nasze potrzeby. Czasami jak jest duży połów to oczywiście trochę pieniędzy wpadnie do portfela. Oprócz łowienia ryb nasza łódka daje nam inne fajne atrakcje. Zawsze mogę wraz z moimi gośćmi popłynąć na inne sąsiednie wysepki, popłynąć na rafę koralową lub po prostu ruszyć w rejs przed siebie. Wracając do tematu pieniędzy na filipinach to generalnie nie jest tutaj łatwo zarabiać. Dobrym rozwiązaniem jest to, jeżeli ktoś może pracować zdalnie przez Internet.
Z drugiej strony są tutaj strasznie niskie koszty życia i naprawdę niewiele potrzeba do spokojnego życia. Wszystko zależy od naszych potrzeb i co nam do szczęścia jest potrzebne. Ja wraz z moją rodziną żyjemy skromnie ale więcej do szczęścia nie jest nam potrzebne. Łódka dostarcza nam świeże ryby i owoce morza oraz uprawiamy swoje warzywa, owoce, różne zioła i jakoś dajemy radę.

Jak wygląda Twój dzień? Czym się zajmujesz zawodowo na wyspie?

Ten temat nawiązuje do poprzedniego pytania i dla tego nie pisałem o tym powyżej żeby się nie powtarzać.
Od samego początku mojego pobytu tutaj, przyjeżdżali do mnie w odwiedziny czytelnicy mojego bloga i w momencie kiedy zbudowałem swój dom powstała możliwość wynajęcia pokoi u mnie i poznania bliżej tego magicznego miejsca. Odpowiadając na twoje pytanie jak wygląda moja codzienność teraz. Kiedy są u mnie goście to większy czas spędzam z nimi, organizując różne atrakcje i wszystkie rzeczy aby ich pobyt był jak najbardziej udany. To nie znaczy, że nie mam wtedy czasu dla swojej rodziny. Zawsze kręci się wszystko wokół naszego domu. Turyści przyjeżdżający do mnie zazwyczaj mają dosyć resortów, typowej turystyki i chcą zobaczyć jak wygląda życie na Filipinach czyli rodzaj tropikalnej agroturystyki. W momencie kiedy nie ma gości głównie koncentruje się na swojej rodzinie, zajmuję się ogródkiem, pływam w morzu i tak właśnie czas pięknie powoli leci. Jednak i tak martwię się o przyszłość i o dalsze losy, nadal muszę walczyć o przetrwanie ale chyba nie jestem sam, wszyscy zmagamy się z tym problemem. Tylko ja wybrałem trochę inne miejsce do tej walki.

Do czego nie możesz się przyzwyczaić mieszkając na Filipinach?

Generalnie nie ma takich negatywnych rzeczy tutaj dla mnie, ale oczywiście są czasami różne sytuacje które doprowadzają ciebie do szału i są kompletnie przez nas nie zrozumiałe. Żyjąc na Filipinach już prawie pięć lat doświadczyłem wiele dziwnych sytuacji i wydaję mi się, że w jakimś stopniu  uodporniłem się na te rzeczy. Tutaj jest zupełnie inny świat, gdzie są inne zasady i inne reguły życia. W końcu my jesteśmy „obcymi” i albo akceptujemy tutejsze zwyczaje i wchodzimy w ten świat, albo jeżeli nam się coś nie podoba to zawsze możemy się wycofać i przenieść się do innego miejsca lub wrócić do Polski. Wolę tutaj zmagać się z  problemami niż np. w Polsce.

Generalnie wszystkie takie różne, dziwne, kłopotliwe aspekty życia jakoś naturalnie, szybko znajdują rozwiązanie. Jest jedna taka kwestia która trochę mnie denerwuje. Filipiny to kraj wyspiarski i z uwagi na duże odległości potrzeba dużo czasu, energii, cierpliwości i pieniędzy żeby załatwić ważne sprawy. Jest tutaj spora biurokracja i ciężko jest uzyskać potrzebne dla nas różne informacje. Trzeba samemu drążyć temat i zdobywać krok po kroku wiedzę która ułatwi nam tutaj życie.

Rozwiń pojęcie „Filipino Time” 🙂

„Filipino Time” czyli filipiński czas. Jest to pewien rodzaj miejscowego zwyczaju, nawyku, przyzwyczajenia które głęboko weszło w kulturę Filipińczyków. Można by też powiedzieć, że jest to w jakimś stopniu sposób na życie. Chodzi o to, że tubylcy mają bardzo luźne podejście do czasu. Co ma być zrobione dzisiaj, może to być zrobione jutro. Nikt nigdzie się nie śpieszy, wszystko dzieję się powoli. Jeżeli umawiasz się z Filipińczykiem na jakąś godzinę to bądź pewny, że przyjdzie na spotkanie minimum godzinę później. Na początku było to dla mnie trochę trudne do zaakceptowania, trzeba się po prostu do tego przyzwyczaić i zacząć odpowiednio planować różne rzeczy. Ich zdaniem czasami jest nieładnie być punktualnym. Tak jak kiedyś powiedział Pan Cejrowski:” My mamy zegarki a oni mają czas”. (coś w tym jest).

Powiem szczerze, że taka opcja bardzo mi odpowiada. Przez takie rozwiązanie unikamy stresu i prędkości. No bo tak naprawdę po co się śpieszyć, na wszystko jest czas. Ja sam osobiście żyjąc tutaj przestałem używać zegarków i czasami kiedy potrzebuję wiedzieć która jest godzina to po prostu patrzę na pozycję słońca na niebie. Generalnie na samym początku może to być dla nas irytujące ale z czasem człowiek do wszystkiego się przyzwyczaja.

Jak to jest z szamanami? Rzeczywiście mają możliwości zdrowotne?

Z szamanami sytuacja wygląda następująco. Czas tutaj zatrzymał się ze sto lat temu, niektórzy nawet mówią, że czas w ogóle tutaj nie zagościł. Dawno temu nie było tutaj lekarzy i szpitali i tubylcy musieli w jakiś sposób się leczyć. Zaczęli łączyć medycynę naturalną z miejscowymi wierzeniami i tak powstali pierwsi szamani, uzdrowiciele.
Wiedza była i jest przekazywana z pokolenie na pokolenie. Do tej pory miejscowi nie chodzą do lekarzy, ponieważ po pierwsze ich nie stać na to a po drugie wierzą w moc znachorów. Na samym początku podchodziłem do tego tematu trochę sceptycznie ale po wielu doświadczeniach i moich obserwacjach wiem, że to działa. Na chwile obecną ja wraz z moją rodziną leczymy się tylko medycyną naturalną oraz jak coś się dzieje poważniejszego idziemy od razu do miejscowego szamana. Czasami ich metody nas zaskakują ale jeżeli ma to pomóc bez używania leków i chemii to dla czego by tego nie stosować. Te wszystkie historie mógłbym opowiadać w nieskończoność i jeżeli ktoś jest zainteresowany tym tematem to zapraszam do  mojego bloga gdzie opisuje właśnie różne takie przypadki.

Ile potrzeba pieniędzy, aby przeżyć na wyspie przez miesiąc czasu? Mowa tutaj o kwocie za mieszkanie/dom + jedzenie + rozrywka.

Trochę ciężkie pytanie ponieważ wszystko zależy od nas, od naszych potrzeb, jaki standard nam odpowiada i co nam jest tak naprawdę potrzebne do szczęścia. Czyli wszystko zależy od danej osoby. Jeżeli miałbym powiedzieć tak mniej więcej to wydajemy tutaj połowę tego co byśmy wydawali w Polsce.

Oferujesz na wyspie Bantayan pokoje do wynajęcia. Jaka narodowość jest najpopularniejsza w Twoim „resorcie”? 🙂 Jakie atrakcje im oferujesz oraz co możesz zapewnić, czego inni nie mogą oraz ile kosztuje taka przyjemność?

Na chwile obecną większość moich gości to Polacy, czytelnicy mojego bloga oraz podróżnicy. Czasami goszczę u siebie inne narodowości ale to sporadycznie. Pobyt u mnie jest dla ludzi którzy mają już dosyć typowej turystyki i hoteli. Moją ofertę nazywam „tropikalna agroturystyka”. Będąc u mnie można poznać te prawdziwe Filipiny od innej strony, od tej prawdziwej. Podczas pobytu u mnie goście mogą poznać lokalne zwyczaje, zobaczyć jak żyją tubylcy, zobaczyć to wszystko od wewnątrz. Ja osobiście jestem cały czas z gośćmi i staram się by zobaczyli i dowiedzieli się jak najwięcej o miejscowej kulturze i danym miejscu. Moja żona serwuję lokalne potrawy które już na chwile obecną zrobiły furorę wśród moich gości. Możemy razem popłynąć moją łódka na połów ryb lub popływać po sąsiednich wyspach. Dla zainteresowanych mogę zorganizować spotkania z szamanami którzy mogą uzdrowić naszą duszę i ciało. Dla osób które na przykład chcą kompletnie się zrelaksować to moja wyspa posiada przepiękne piaszczyste plaże gdzie nie ma mas turystów tylko jest cisza i spokój. Generalnie nikt tutaj nie będzie się nudzić, dla każdego coś dobrego.

Czy Twoim zdaniem każdy może sobie pozwolić na drastyczną zmianę w swoim życiu i wyjechać do raju?

Wszystko zależy w jakiej sytuacji dana osoba się znajduje. Niektórzy ludzie mogą być w różne sposoby przywiązani do danego trybu życia. Mówię tutaj o kwestiach finansowych, zdrowotnych, rodzinnych itp. Teraz z perspektywy czasu wiem, że nie jest to takie łatwe i potrzeba dużo samozaparcia żeby coś takiego zrobić. Z drugiej strony widzę, że coraz więcej ludzi wyjeżdża z Europy właśnie w te kierunki i próbuję tutaj żyć. Niektórym się to udaję a niektórym nie. Zawsze jest warto spróbować, jeżeli nawet komuś nie wyjdzie to później można sobie powiedzieć, że przynajmniej próbowałem zrobić coś innego.

Czego się nauczyłeś przez ten czas, który mieszkasz na Filipinach?

Żyjąc tutaj zmieniłem kompletne podejście do życia. Nauczyłem się dystansu do świata i do samego siebie, cierpliwości, spokoju ducha. Pierwszy raz w życiu zbudowałem swój dom,  nauczyłem się uprawiać warzywa i owoce. Największa chyba dla  mnie lekcja i to co tutaj zdobyłem to doświadczenie życia w kompletnie innym miejscu i kulturze.

Gdzie widzisz siebie za 10 lat?

Wiesz, ciężko mi teraz jest powiedzieć co będę robić za 10 lat. Tutaj mam swoją nową rodzinę i dom więc będę walczyć do końca żeby tutaj móc zostać i żyć. Co przyszłość mi przyniesie tego nie wiem. Generalnie dzisiejsze czasy są nie pewne i cieszmy się każdą chwilą naszego życia, ponieważ w życiu są piękne tylko chwile.

Michał podesłał mi dodatkowo kilkadziesiąt przepięknych zdjęć, którymi chcę się z Tobą podzielić. 🙂

Co sądzisz i historii Michała? Jeśli w jakiś sposób Cię ona zainspirowała to koniecznie podziel się nią na Facebooku! Dodatkowo, możesz wysłać pozdrowienia dla Michała w komentarzach pod tym wpisem. Zapraszam na blog Michała BreakDaCycle.com, gdzie jesteś w stanie przeczytać Jego fascynujące historie związane z pobytem na wyspie Bantayan.

Break Da Cycle

 

important-98442_150Zapraszam Ciebie do polubienia mojego fanpage (likebox znajdziesz w menu po prawej strony). Jeśli spodobał Ci się mój artykuł, kliknij przycisk lubię to – dostarcza mi to ogromnej motywacji do dalszego regularnego pisania bloga Dwudziestolatek.pl 🙂 Możesz się także odwdzięczyć i zapisać na mój newsletter – dzięki temu dostaniesz zawsze informacje o nowych publikacjach z mojej strony.

Komentarze do artykułu

  1. Bardzo ciekawy i inspirujący wywiad!
    Szacunek dla Michała, że odnalazł swoją wolność w takim zakątku świata.

    • Leon

      22 sierpnia 2014 o 10:09

      Hej finansowy,

      To prawda – wielki ukłon dla Michała, że w końcu znalazł swoje miejsce na świecie 🙂
      Osobiście życzę mu wszystkiego co najlepsze i mam nadzieję, że kiedyś uda mi się go odwiedzić na wyspie Bantayan na Filipinach.

      Leon.

  2. ooo, Filipiny – super! Moje marzenie 🙂 Chciałabym tak umieć rzucić wszystko i wyruszyć w świat. Ciekawy wywiad. Pozdrawiam

    • Leon

      22 sierpnia 2014 o 10:15

      Hej Magda,

      Filipiny to piękne miejsce. Chyba każdy z nas chciałby teraz tam być 🙂

      Dziękuję za komentarz.

      Pozdrawiam,
      Leon.

  3. Ale tam pięknie… Orientuje się ktoś, czy można ruszyć do Michała prywatnie jeszcze w tym roku? Bardzo chciałabym tam pojechać z mężem.

    • Leon

      22 sierpnia 2014 o 10:16

      Cześć Agata,

      Wydaje mi się, że tak. Rozmawiałem z Michałem ostatnio – proponuję Ci się odezwać do niego bezpośrednio przez e-mail.

      Leon.

    • Hej

      Ja też byłem u Grocha. Nigy nie byłem bardziej szczęśliwy i nie przeżyłem lepszych wakacji.
      Teraz wybieram się znowu w listopadzie jeżeli ktoś ma ochotę wyruszyć zapraszam do kontaktu na mail [email protected]

      WARTO !!1

      • Leon

        31 sierpnia 2014 o 16:02

        Cześć Martinez,

        Dzięki za Twoją opinię. Osobiście nie miałem okazji być na wyspie Bantayan, ale oglądałem całą galerię z bloga BDC. Jest tam P-R-Z-E-P-I-Ę-K-N-I-E 🙂

        Czy mógłbyś napisać, ile dokładnie taki wyjazd Cię kosztował?

        Leon.

  4. Zaimponował mi ten facet. Zostawić swoje dotychczasowe życie i ruszyć w nieznane…Trzeba mieć w sobie jednak pewną odwagę. Pewnie wielu ludzi chciałoby rzucić w diabły prace od pon do pt przez 8 h dziennie i znaleźć się na takich Filipinach…Ciekawe, czy Michał kogoś zainspiruje 🙂

    • Leon

      22 sierpnia 2014 o 12:34

      Hej Staszek,

      Wydaje mi się, że jest wiele osób, które żyją na Filipinach, ale część z nich po prostu nie prowadzi żadnego dziennika internetowego (bloga). Tak czy inaczej, trzeba mieć sporo odwagi, aby wszystko rzucić i wyjechać 🙂

      Leon.

  5. Fajny wywiad Leon. Gratulacje dla Michała za realizację swoich marzeń!

    Ciekawi mnie kwestia podatków i działalności gospodarczej na Filipinach.
    U nas za sprzedaż złowionych ryb czy „usługi noclegowe” każdy urząd chciałby ściągnąć podatek 🙂

    M.

    • Leon

      22 sierpnia 2014 o 13:14

      Hej Mateusz,

      Wielkie dzięki za miłe słowa. Rzeczywiście, wywiad wyszedł całkiem ciekawie i wydaje mi się, że zainteresuje sporą liczbę moich czytelników.

      Jeśli chodzi o sprawy podatkowe to musiałbyś się spytać Michała – zaprosiłem go do tego wpisu i być może odpowie on na Twoje pytania związane z finansami i prowadzeniem firmy na Filipinach! 🙂

      Leon.

    • Dlatego wyjechałem z Polski 😉
      Jeżeli chodzi o akcje tutaj to wszystkie podatki place zgodnie z miejscowymi zwyczajami 😉

      • A miejscowy zwyczaj to co oko nie widzi to skarbowy to skarbowy nie ruszy 🙂
        pozdro Grochu dla Ciebie I Twojej całej rodzinki.
        Tomek & Ewa
        p.s. pozdrow od nas „wujka z kolorowego domku”

      • Witaj Michal, zainspirowany jestem Twoja odwagą, tym czego juz dokonałeś. Mieszkam od kilku lat w uk jednak wiem ze to nie dla mnie, chce posmakować innego życia, spokoju, pięknych widoków itd….Jesli moge Cie prosic o kontakt bezpośredni to będę wdzięczny. Z góry dzięki Adam

  6. Cześć,
    Chciałbym Wszystkim podziękować za komentarze i za pozytywy. Cieszę się, że wywiad się podobał i zapraszam do siebie na Filipiny.
    pozdro
    Grochu

  7. chciał bym też móc tak wszystko rzucić i wyjechać gdzieś ale za bardzo boję się o przyszłość

  8. Ja mam zamiar po studiach zarbać dziewczyne i wyjechać gdzieś na pare lat i zabrać tylko pare rzeczy ze sobą

    • Leon

      26 sierpnia 2014 o 15:35

      Cześć Migl,

      Pomysł jest bardzo fajny i popieram taki „gap year”. Czy zamierzasz wyjechać w ciemno czy trochę pieniędzy zabierasz ze sobą?

      Leon.

  9. Właśnie dzięki takim osobom wiem, że można swoje życie zmienić szybko i na lepsze 🙂

  10. Świetny wpis! Naprawdę bardzo inspirujący – tak niewiele potrzeba by żyć w raju (finansowo) a zarazem tak wiele (odwagi). Wydaje się że dla kogoś kto potrafi zdalnie, przez internet zarobić 2000 zł miesięcznie filipiny mogą być własnym królestwem 🙂 Super !

    • Leon

      28 sierpnia 2014 o 15:11

      Hej Biznes Womann,

      Dzięki za komentarz. Cała historia jest bardzo inspirująca i pokazuje, że jak się chce to można osiągnąć wszystko 🙂 Michał Postanowił wyruszyć na Filipiny i z powodzeniem sobie tam radzi. To fakt – ten, kto zarabia online, bez problemu się tam odnajdzie.

      Leon.

  11. Strasznie odważny, szacunek! Bardzo często, brakuje mi zdecydowania, a taka właśnie treść daje siłę do działania 🙂
    A na wakacje, Ja tam chce jechać :))

    • Leon

      30 sierpnia 2014 o 01:52

      Hej Tomek,

      Filipiny to piękny kraj. Nie byłem tam nigdy, ale również moim marzeniem jest wyjazd tam na kilka miesięcy.
      Artykuły tego typu bardzo motywują, to fakt 🙂

      Leon.

  12. Ja mieszkam z moją żoną na innej wyspie na Filipinach, Negros Occidental, wybierm się do Michała wkrótce. Zamierzam tu zostać na stałe 🙂

    • Leon

      1 września 2014 o 13:44

      Cześć Darku,

      Widzę, że kolejna osoba, która mieszka na Filipinach czyta mój blog. To bardzo miłe, że moje artykuły docierają do tak dużego grona czytelników :-).

      Filipiny to piękny kraj i nie dziwię się, że Ciebie tam ciągnie na stałe 🙂

      Leon.

  13. Hej. Jak już pisałem byłem u Grocha w maju i było BOSKO
    Koszt całej wyprawy to 6000zł z biletem lotniczym.
    Siedziałem tam miesiąc i za te pieniądze było GRUBO.
    Serdecznie polecam !!!
    Jeśli ktoś się waha czy spędzić wakacje w Grecji czy na FiIipinach to niech się zastanawia !
    Można dać się wydymać i zapłacić 200 zł za bilet, za to na miejscu może 200zł/dziennie nie starczyć albo można wydać 2000zł na bilet i na miejscu płacić 2.5zł za fajki i 7zł za 0,75 Burbonu i 7zł za obiad w knajpie. Grochu zapewni Wam urlop jakiego długo nie zapomnicie, wycieczki na motorach po wyspie, zwiedzanie jaskiń, wyprawy niczym pirackie na inne wysepki, nurkowanie, pyszne jedzenie robione przez jego Żonę, wspólne wypady na wieczorne balety. Przede wszystkim Grochu to spoko koleś i zawsze Wam pomoże i załatwi co tylko sobie zażyczycie. Mieszkając u niego posmakujesz prawdziwych Filipin, bo Grochu mieszka w samym środku wioski otoczony miejscowymi, przemiłymi ludźmi.
    U Grocha w domu warunki „europejskie” do dyspozycji oddaje wyposażone pokoje, albo mały domek. Oczywiście prysznic, kuchnia i wszystko co potrzebne do dyspozycji.
    Polecam bo warto. Czekam teraz w bloku startowym na listopad i mnie tu niema :)))
    Planuję zimę spędzić pod palmą 🙂

  14. Marzy mi się takie coś zrobić. ale nie miał bym odwagi rzucić wszystkiego i wyjechać

  15. Osobiście spędziłam miesiąc w Malezji i wspominam ten czas jako najwspanialszy w moim życiu, nie chodzi o sam standard życia, ale spokój jaki tam czułam, do tego mentalność ludzi w porównaniu z tym co jest naszym kraju to niebo a ziemia 😉 Odjeżdżając stwierdziłam, że tam wrócę, niestety z pewnych względów w chwili obecnej nie mogę, ale kto wie może za jakiś czas:)

    ps. przyznam otwarcie, że nie miałabym na tyle odwagi, aby wszystko rzucić i zacząć nowe życie w tak egzotycznym miejscu i dlatego wielki szacunek dla Michała za decyzję.

    • Leon

      24 września 2014 o 21:31

      Hej Karolina,

      Nigdy nie byłem w Malezji – wierzę Ci na słowo, że jest tam przepięknie 😉

      Co do Michała to rzeczywiście, nie każdy ma w sobie tyle odwagi, aby wyruszyć w nieznane i zamieszkać na stałe na Filipinach… 🙂

      Leon.

  16. wlasnie jestem po rozmowie z Mirkiem, kory byl u Grocha..wrocilem niedawno z Indii, pomykalem motorkiem po Goa, pakuje sie i niebawem zagoszcze ..Grochu, do zobaczenia!

  17. Dwa pytanka. Wczoraj gdzieś przypadkowo znalazłem Twojego bloga. Kiedyś czytałem bardzo podobnego bloga – to było kilka lat temu, później przestał on istnieć, a ja nic nie znalazłem podobnego. Czy możesz polecić jakieś blogi w tematyce finansowej oraz podróżniczej? (interesują mnie przede wszystkim kraje azjatyckie i ameryka południowa.

    Drugie pytanie – jaka cena noclegu u Michała i za ile można wynająć chatkę w jego okolicy dla siebie?

    • Leon

      2 marca 2015 o 10:42

      Hej Marcin,

      Blogów podróżniczych nie czytam – proponuję Ci znaleźć spis blogów o finansach oraz spis blogów podróżniczych. Być może trafisz na takie, które poruszają jedne i drugie tematy.

      Odpowiedzi na drugie pytanie nie znam – ale napisz do niego e-mail, odpisze Ci wraz z cennikiem i atrakcjami, które mogą Ciebie zaznać po przybyciu tam 🙂

      Leon.

  18. Byłem u Michała na Bantayan w lutym mieszkałem w jednym z resortów na wyspie pod nazwą ANIKA a u Michała bywaliśmy gościnnie , załatwiał nam wyjazdy po okolicznych wyspach jak i inne atrakcje np.pływanie z rekinem wielorybim. Zwiedziłem już trochę świata ten wyjazd jednak był zupełnie inny – do zobaczenia w przyszłym roku Janusz

  19. Alicja Karolina

    2 marca 2015 o 13:53

    Hello wszystkim 🙂
    Świetny wywiad ja właśnie też za niedługo będę mieszkać na filipinach.
    Wylatuje z Paryża w tym czerwcu z moja rodziną 🙂

    I dlatego szukam kontaktów,
    poznać polaków którzy mieszkają w filipinach.
    Lubie poznawać nowych ludzi 🙂

    Oto mój facebook: Alicia Carolina

  20. Chciałbym wyjechać, ale obawiam się tych finansów, ponieważ mam kredyt na głowie, który wziąłem na studia w Polsce.

    Rozkręcam mały biznes przez internet związany ze sprzedażą produktów cyfrowych ale jak na razie nie widziałbym z tego przychodu z którego mógłbym się utrzymać na wyspach.

    Takie pytanie: czy na wyspach jest realne założenie szkoły tańca i nauka np salsy albo bachaty, bądź też tańców towarzyskich aby się utrzymywać?

    Dzięki za odpowiedź i podpowiedzi. 😀

    Domin

    • Leon

      5 marca 2015 o 20:01

      Hej nowe życie,

      Fajny masz pomysł na życie, ale ja na Twoim miejscu spłaciłbym najpierw kredyt. Będąc na wyspie, raczej nie osiągniesz takich dochodów, które pozwolą Ci przeżyć i jednocześnie spłacać kredyt. To taka moja rada.

      Pytanie proponuję zadać bezpośrednio (przez e-mail) do Michała, na pewno Ci odpowie.

      Leon.

  21. Jak wybudowales dom i ile cie to kosztowalo kupiles dzialke na zone czy jak tam potrzebne sa pozwolenia czy to wsio na zone ?

  22. Fajny opis. Wybieram się w maju na Filipiny. Jestem bardzo ciekawy tego miejsca

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.
Dodatkowo gwarantuję zero spamu.

*

Przeczytaj inne:
Początkujący biznesmeni: gdzie szukać inspiracji i wiedzy biznesowej?

Dawno mnie tutaj nie było, więc czas powrócić do pracy. Mam nadzieję, że jesteś w stanie mi to wybaczyć - mój nowy projekt internetowy chłonie spore ilości czasu... Ale wracając do tematu... Dostaję około 10 e-maili miesięcznie z pytaniami pokroju "Nie znam się na pozycjonowaniu, czy także mogę zarabiać przez...

Zamknij